Odszkodowanie za zmarnowany urlop – zmiany w przepisach dotyczących usług turystycznych

Ferie rozpoczęte! Niezależnie  od tego, czy planujesz wypoczynek na plaży czy też w zimowym kurorcie, korzystając z oferty biura podróży, pamiętaj o przysługujących Ci uprawnieniach względem organizatora Twojego wyjazdu.

Jak już sygnalizowano w poprzednim wpisie na blogu, z dniem 1 lipca 2018 r. odpowiedzialność organizatora z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy o świadczenie usług turystycznych reguluje ustawa z dnia 24 listopada 2017 r. o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych.

Nowa ustawa posługuje się pojęciem organizatora turystyki, przez które należy rozumieć przedsiębiorcę turystycznego, który tworzy i sprzedaje lub oferuje do sprzedaży imprezy turystyczne, bezpośrednio lub za pośrednictwem innego przedsiębiorcy turystycznego lub razem z innym przedsiębiorcą turystycznym, lub też przedsiębiorcę turystycznego, który przekazuje dane podróżnego innemu przedsiębiorcy turystycznemu. Ta dość złożona definicja z perspektywy turysty buduje szeroki krąg podmiotów odpowiedzialnych za niewykonanie lub nienależyte wykonanie usług turystycznych.

Co więcej, zgodnie z brzmieniem art. 48 nowej ustawy organizator turystyki ponosi odpowiedzialność za wykonanie usług turystycznych objętych umową o udział w imprezie turystycznej, bez względu na to, czy usługi te mają być wykonane przez organizatora turystyki, czy przez innych dostawców usług turystycznych (ust. 1). To z kolei powoduje, że organizator nie może przerzucić odpowiedzialności za zmarnowany urlop na inne podmioty zaangażowane w Twój wypoczynek, jak np. na przewoźnika lub hotel.

Przepisy ustawy nakładają na podróżnego obowiązek zawiadomienia organizatora turystyki niezwłocznie, w miarę możliwości jeszcze w trakcie trwania imprezy turystycznej, o dostrzeżonych niezgodnościach (tj. niewykonaniu lub nienależytym wykonaniu usług turystycznych objętych wykupioną imprezą turystyczną). Warto w tym miejscu wykorzystać możliwość kontaktu z obecnym w miejscu wypoczynku rezydentem biura podróży. W przypadku pozytywnej weryfikacji zgłoszonych nieprawidłowości, organizator turystyki zobowiązany jest usunąć niezgodność, chyba że jest to niemożliwe albo wiąże się z kosztami, które są niewspółmiernie wysokie w stosunku do zakresu niezgodności i wartości usług turystycznych, których one dotyczą. Niemniej wówczas podróżnemu przysługuje względem organizatora roszczenie o odszkodowanie, obniżenie ceny lub zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę.

Jeżeli organizator turystyki nie usunie niezgodności w rozsądnym terminie wyznaczonym przez podróżnego, podróżny może dokonać tego sam i wystąpić o zwrot poniesionych, niezbędnych wydatków. Podróżny nie jest zobowiązany do wyznaczenia terminu, jeżeli organizator odmówi usunięcia niezgodności lub gdy z okoliczności wynika, że niezgodność powinna być usunięta niezwłocznie.

Należy również pamiętać, że w sytuacji kiedy organizator nie wykonuje przewidzianych w umowie o udział w imprezie turystycznej usług stanowiących istotną część tej imprezy, wówczas zobowiązany jest – bez dodatkowych kosztów – wykonać w ramach tej samej imprezy inne ekwiwalentne świadczenie zastępcze. Jeżeli jakość świadczeń zastępczych jest niższa od jakości usługi określonej w programie imprezy turystycznej, podróżnemu przysługuje względem organizatora roszczenie o obniżenie ceny wycieczki. Oczywiście, jeżeli oferowane świadczenie zastępcze nie jest porównywalne z tym, które przewiduje umowa albo jeśli zaproponowana przez organizatora obniżka ceny jest nieodpowiednia, podróżny może odrzucić ofertę organizatora przewidującą świadczenie zastępcze.

Co w sytuacji, gdy niedociągnięcia po stronie organizatora istotnie wpływają na realizację Twojego wypoczynku, a organizator nie jest w stanie zapewnić adekwatnych warunków w wyznaczonym przez Ciebie terminie? Ustawa w takim przypadku uprawnia podróżnego do rozwiązania umowy o udział w imprezie turystycznej bez ponoszenia dodatkowych opłat. Jeżeli wykupiona impreza turystyczna obejmuje transport, wówczas organizator zobowiązany jest zapewnić podróżnemu powrót do kraju równoważnym środkiem transportu niezwłocznie i bez obciążania dodatkowymi kosztami.

Niezależnie od powyższego podróżnemu przysługuje roszczenie o obniżenie ceny wykupionej wycieczki za każdy okres, w trakcie którego stwierdzono niezgodność, chyba że została ona spowodowana wyłącznym działaniem lub zaniechaniem podróżnego.

Dodatkowo, podróżnemu przysługuje odszkodowanie lub zadośćuczynienie pieniężne za krzywdę poniesioną w związku z doznaniem niezgodności, które to świadczenie organizator powinien wypłacić podróżnemu „niezwłocznie”.

Jak już wspomniano w poprzednim wpisie odszkodowanie stanowi świadczenie, które ma na celu naprawienie typowej szkody majątkowej. Z kolei zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę jest świadczeniem niewymiernym mającym na celu skompensowanie naszych negatywnych odczuć związanych z nieudanym wypoczynkiem. Pomimo zmiany przepisów regulujących odpowiedzialność z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy o świadczenie usług turystycznych, w dalszym ciągu pomocnym narzędziem dla oszacowania odpowiedniej kwoty zadośćuczynienia pieniężnego pozostaje, tzw. „tabela frankfurcka, czyli orzeczenie 24. Izby Cywilnej LG F, w ramach którego podjęto się ujednolicenia orzecznictwa w zakresie wad podróży i przysługującego z tytułu ich zaistnienia świadczenia odszkodowawczego, które wyraża się w procentowym stosunku do uiszczonej ceny wycieczki. Wprawdzie tabela ta nie ma charakteru wiążącego, niemniej polskie sądy dość często posiłkują się tym dokumentem przy ustalaniu wysokości należnego turyście zadośćuczynienia pieniężnego za zmarnowany urlop.

Należy mieć na uwadze, że zgodnie z przepisami cytowanej ustawy, organizator wycieczki może uwolnić się od odpowiedzialności z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy, jeżeli udowodni, że:

  • winę za niezgodność ponosi podróżny,
  • winę za niezgodność ponosi osoba trzecia, niezwiązana z wykonywaniem usług turystycznych objętych umową o udział w imprezie turystycznej, a niezgodności nie dało się przewidzieć lub uniknąć;
  • niezgodność została spowodowana nieuniknionymi i nadzwyczajnymi okolicznościami.

Zarówno roszczenie o obniżenie ceny, jak i roszczenia o odszkodowanie lub zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę przedawniają się z upływem trzech lat. To oznacza, że pomimo doznanej szkody lub krzywdy, podróżny po upływie trzech lat traci możliwość skutecznego dochodzenia roszczeń z tego tytułu (o ile nie doszło do przerwania biegu terminu przedawnienia, np. poprzez wytoczenie powództwa).

Co wymaga podkreślenia, zawarta z organizatorem umowa o udział w imprezie turystycznej może ograniczyć wysokość odszkodowania, jakie ma zostać wypłacone na rzecz podróżnego maksymalnie do trzykrotności całkowitej ceny imprezy turystycznej, o ile ograniczenie to nie dotyczy szkody na osobie (uszkodzenie ciała lub spowodowanie rozstroju zdrowia) lub szkody spowodowanej umyślnie lub w wyniku niedbalstwa.

Pomimo, że w przypadku dochodzenia tego rodzaju roszczeń, ustawodawca w znacznym stopniu przesuwa ciężar dowodu na organizatora, w dalszym ciągu należy pamiętać o możliwie najdokładniejszym udokumentowaniu (w formie zdjęć i/lub nagrań) niedogodności, z jakimi przyszło nam się zmagać podczas wypoczynku.

Zobacz także: Odszkodowanie za zmarnowany urlop

Monitoring we flotach samochodowych a RODO

Choć przepisy Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (dalej „RODO”) obowiązują już kilka miesięcy (od dnia 25 maja 2018 r.) w praktyce wciąż spotykamy się z zagadnieniami budzącymi wątpliwości, rodzącymi pytania, co tak naprawdę się zmieniło.

Pozostając w tematyce oferowanych przez Kancelarię szkoleń, w dzisiejszym wpisie poruszone zostanie zagadnienie monitoringu we flotach samochodowych, w szczególności postaramy się odpowiedzieć na pytanie, czy wprowadzone regulacje zmieniają dotychczas stosowane rozwiązania? Co należy zrobić, by wprowadzony monitoring był legalny?

Przede wszystkim należy wskazać, iż RODO wprost nie reguluje zasad dotyczących monitoringu na płaszczyźnie pracodawca – pracownik, tym bardziej nie zawiera postanowień dotyczących monitoringu flot samochodowych. W konsekwencji, by móc odpowiedzieć na pytania postawione we wstępie niniejszego wpisu, należy poddać weryfikacji ogólne zapisy RODO, jak również zmienione po ich wejściu przepisy ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. 2018 poz. 1000 z późn. zm.) oraz przepisy ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz. U. 1974 poz. 24 nr 141 z późn. zm.).

W pierwszej kolejności odwołamy się do dodanych przez polskiego ustawodawcę w ramach reformy prawa ochrony danych osobowych, będącej następstwem uchwalenia RODO przepisów – art. 222 i 22 3 kodeksu pracy – które to wprost wskazują na trzy rodzaje monitoringu – wizyjny, poczty elektronicznej oraz inny niż wymienione. Właśnie do innych form monitoringu zaliczany jest monitoring flotowy, niezależnie od przyjętych przez daną firmę rozwiązań technicznych.

Jego stosowanie jest dopuszczalne jeżeli jest to niezbędne do zapewnienia organizacji pracy umożliwiającej pełne wykorzystanie czasu pracy oraz do właściwego użytkowania udostępnionych pracownikowi narzędzi pracy. Kryterium niezbędności rozumieć w ten sposób, że na pracodawcy ciąży obowiązek wykazania, że wskazanych powyżej celów nie może osiągnąć w inny sposób niż tylko poprzez wybraną formę monitoringu pracownika. Okolicznościami istotnymi z punktu widzenia tej oceny są rodzaj pracy, jej charakter i stanowisko zajmowane przez pracownika. Trzeba pamiętać, iż zasada niezbędności jest dodatkowo ograniczona przez zasadę ochrony dóbr osobistych pracownika. Zatem w sytuacji chęci pracodawcy kontroli pracownika – kierowcy przykładowo pod kątem wybranych tras przejazdu czy też przestrzegania obowiązującej w firmie polityki ekonomicznej jazdy wdrożenie takiego monitoringu będzie dopuszczalne. „Cele, zakres oraz sposób zastosowania monitoringu ustala się w układzie zbiorowym pracy lub w regulaminie pracy albo w obwieszczeniu, jeżeli pracodawca nie jest objęty układem zbiorowym pracy lub nie jest obowiązany do ustalenia regulaminu pracy” (art. 222§6 kodeksu pracy). Dokumentem normującym powyższe kwestie może być także polityka danej floty samochodowej, która reguluje kwestie korzystania z samochodów służbowych.

Co zatem należy zrobić, by legalnie wprowadzić monitoring?

Najprościej ujmując – przestrzegać określonej procedury, procedury która koresponduje z zasadą przejrzystości przetwarzania danych osobowych ustanowioną w art. 5 ust. 1 lit. 1 RODO.

Przede wszystkim, nie później niż 2 tygodnie przed, o zamiarze uruchomienia monitoringu pracodawca informuje pracowników, w sposób u niego przyjęty. Dodatkowo przed dopuszczeniem pracownika do pracy pracodawca zobowiązany jest przekazać na piśmie informacje wskazane w cytowanym art. 222§6 kodeksu pracy. Nowym wymogiem, wynikającym z omawianej regulacji art. 223 w zw. z art. 222 kodeksu pracy, jest obowiązek odpowiedniego oznaczenia monitorowanej floty samochodowej, w sposób widoczny i czytelny, za pomocą odpowiednich znaków lub ogłoszeń dźwiękowych, nie później niż jeden dzień przed jego uruchomieniem.

Na marginesie należy wskazać, iż spełnienie obowiązku informacyjnego związanego z monitoringiem floty samochodowej, nie zwalnia pracodawcy ze spełnienia jego obowiązków jako administratora danych osobowych, wynikających z RODO, tj. obowiązku udzielania pracownikowi, jako podmiotowi danych, wszelkich informacji określonych przepisami RODO i prowadzenia z nim komunikacji dotyczącej przetwarzania danych osobowych (art. 12 RODO), jak również z obowiązku informacyjnego określonego w art. 13 RODO.

Źródła:

  1. rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE;
  2. ustawa z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. 2018 poz. 1000 z późn. zm.);
  3. ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz. U. 1974 poz. 24 nr 141 z późn. zm.).

 

 

Ograniczone zaufanie na drodze

Czym jest ograniczone zaufanie na drodze i w jakich sytuacjach powinniśmy się nim kierować względem innych uczestników ruchu?

Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania. Dla każdego uczestnika ruchu powyższa zasada oznacza tyle, że co do zasady ma on prawo zakładać, że inni uczestnicy ruchu poruszają się zgodnie z zasadami ruchu drogowego. Wzmożona ostrożność względem drugiego uczestnika ruchu powinna pojawić się w sytuacji spostrzeżenia, że jego zachowanie jest lub może być nieadekwatne do sytuacji drogowej, w której się znajduje. W odwrotnym przypadku, tj. w sytuacji nałożenia na uczestnika ruchu drogowego obowiązku przewidzenia bez wyjątku wszystkich, nawet najbardziej irracjonalnych zachowań innych uczestników tego ruchu, poruszanie się po drodze stałoby się praktycznie niemożliwe z uwagi na całkowity paraliż ruchu (tak: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 października 2005 r., IV K 244/05).

W konsekwencji, przyjmuje się, że kierowca ma prawo mieć zaufanie do innych uczestników ruchu drogowego, że będą oni przestrzegali przepisów i zasad bezpieczeństwa tego ruchu. Zaufanie to powinno być jednak o tyle ograniczone, że musi niezwłocznie zamienić się w brak zaufania, gdy tylko pojawi się sygnał wskazujący na konkretną możliwość naruszenia przepisów ruchu przez inną osobę. Sygnałem takim jest obecność na jezdni dzieci bez opieki osób dorosłych, bydła na szosie, obecność osoby nietrzeźwej na jezdni, nieprawidłowe poruszanie się po jezdni innych osób itp. Są jednak i takie sytuacje, w których kierowca, nawet mimo braku konkretnego sygnału, zawsze powinien zachować nieufność do prawidłowości poruszania się innych osób ze względu na to, że nieprawidłowości te praktycznie występują tak często, iż stają się niemal regułą. Sytuacje takie zachodzą np. w pobliżu dworców kolejowych, gdzie ludzie spieszą się z pociągów i do pociągów, przy przejściu na wysepki przystanków tramwajowych, na ulicach o wąskich chodnikach, na których przechodniom trudno jest się zmieścić, itp. Sytuacja taka zachodzi także przy wyprzedzaniu stojących na przystanku autobusów, gdyż zjawiskiem nader częstym jest to, że osoby, które wysiadły z autobusu, usiłują przejść przez jezdnię, zanim autobus ruszy z przystanku (tak: postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 grudnia 1962 r. Rw 1237/62).

W takiej sytuacji nawet nieprawidłowe zachowanie innego uczestnika ruchu nie usprawiedliwia kierowcy, który zlekceważył wyraźne sygnały świadczące o jakichkolwiek nieprawidłowościach w zakresie przestrzegania przepisów ruchu drogowego przez inne osoby. Co wymaga również podkreślenia, w orzecznictwie panuje pogląd, że zakres obowiązków spoczywających na uczestnikach ruchu drogowego prowadzących pojazdy mechaniczne jest większy od tych, które ciążą na pieszych. Pieszy w kolizji z samochodem z reguły jest narażony na duże poważniejsze konsekwencje utraty życia lub zdrowia niż kierujący pojazdem. Z tych względów to na kierującym samochodem spoczywa obowiązek zachowania większej ostrożności, przy wykonywaniu każdego manewru związanego z ruchem pojazdu, szczególnie, gdy kierowca znajduje się w możliwym do przewidzenia pasie ruchu pieszego (tak: wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 30 grudnia 2015 r., sygn. akt I ACa 1309/15).

Co równie istotne, sprawca łamiący konkretne zakazy lub nakazy określonego zachowania się wynikające z umieszczonych na drodze znaków, nie może skutecznie powoływać się na swoje przekonanie, iż wszyscy pozostali uczestnicy ruchu drogowego będą przestrzegali tych zasad, do których on sam się nie stosuje. Wręcz przeciwnie, sam naruszając przepisy regulujące ruch na drogach publicznych powinien brać pod uwagę w pełni realną możliwość braku zastosowania się do tych reguł ze strony innych uczestników będących w tej samej sytuacji drogowej (tak: postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 5 listopada 2010 r. III KK 153/10).

Źródła:

  1. ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym,
  2. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 grudnia 1962 r. Rw 1237/62),
  3. Malinowski, Łukasz. Art. 4. W: Prawo o ruchu drogowym. Komentarz. Wydawnictwo Prawnicze LexisNexis, 2012,
  4. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 października 2005 r., IV K 244/05,
  5. wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 30 grudnia 2015 r., sygn. akt I ACa 1309/15,
  6. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 5 listopada 2010 r. III KK 153/10

Na czym polega regres ubezpieczeniowy?

W pierwszej kolejności należy wskazać, iż ustawodawca w zakresie regulacji dotyczących umowy ubezpieczeniowej wprowadził możliwość dochodzenia zwrotu wypłaconego świadczenia przez ubezpieczyciela, od osoby odpowiedzialnej za powstanie szkody. Zaznaczyć jednak trzeba, iż zaistnienie tego przypadku uzależnione jest od wystąpienia pewnych okoliczności, o których poniżej.

Jedną z postaci wstąpienia w prawa zaspokojonego wierzyciela jest regres ubezpieczeniowy, o którym mowa w art. 828 kodeksu cywilnego. Zgodnie z nim, „jeżeli nie umówiono się inaczej, z dniem zapłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela roszczenie ubezpieczającego przeciwko osobie trzeciej odpowiedzialnej za szkodę przechodzi z mocy prawa na ubezpieczyciela do wysokości zapłaconego odszkodowania. Jeżeli zakład pokrył tylko część szkody, ubezpieczającemu przysługuje co do pozostałej części pierwszeństwo zaspokojenia przed roszczeniem ubezpieczyciela”.

Ustanawia on odrębny przypadek wstąpienia w prawa zaspokojonego wierzyciela w drodze subrogacji ustawowej, co oznacza, iż roszczenia ubezpieczającego przeciwko osobie trzeciej odpowiedzialnej za szkodę przechodzą na ubezpieczyciela z mocy samego prawa do wysokości dokonanej zapłaty i przez sam fakt zapłaty. W momencie zapłaty odszkodowania przez zakład ubezpieczeń ubezpieczający traci roszczenie do sprawcy w tym właśnie zakresie. Podkreślić także trzeba, iż roszczenie regresowe zakładu ubezpieczeń jest w zasadzie tym samym roszczeniem, które przysługuje poszkodowanemu. W konsekwencji oznacza to, iż obowiązuje zasada wykazania zasadności tego roszczenia, także w kontekście jego wysokości. Przepis ten dotyczy wyłącznie roszczeń ubezpieczającego (ubezpieczonego) wobec sprawcy szkody, nie będzie miał natomiast zastosowania w przypadkach umowy ubezpieczenia OC, co szczegółowo zostanie omówione w kolejnym wpisie na blogu Kancelarii GP Regres przy umowie OC. Przykładem regresu ubezpieczeniowego jest roszczenie ubezpieczyciela o zwrot wypłaconego poszkodowanemu odszkodowania wobec sprawcy kradzieży pojazdu lub roszczenie ubezpieczyciela o zwrot odszkodowania wobec osoby odpowiedzialnej za zalanie mieszkania.

Podkreślenia wymaga, że ustawa wprost wyłącza możliwość regresu przeciwko osobom, z którymi ubezpieczający pozostaje we wspólnym gospodarstwie domowym, chyba że sprawca wyrządził szkodę umyślnie. W tej sytuacji zamiarem ustawodawcy była ochrona interesów ubezpieczającego, który prowadząc wspólne gospodarstwo ze sprawcą mógłby niesłusznie ponieść konsekwencje majątkowe działań najbliższego członka rodziny.

Co wydaje się być istotne, w przeciwieństwie do roszczeń regresowych dochodzonych na gruncie ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, roszczenie nabyte przez ubezpieczyciela na podstawie art. 828 k.c., tj. w wyniku wstąpienia z chwilą zapłaty odszkodowania w prawa poszkodowanego zachowuje swoje dotychczasowe właściwości, tj. takie jakie miało, gdy przysługiwało poszkodowanemu. Dotyczy to także przedawnienia. Tym samym, ubezpieczyciel jest uprawniony do dochodzenia roszczenia w tym samym terminie, co sam poszkodowany, a zapłata odszkodowania w późnym terminie, ogranicza jego możliwość zaspokojenia.

Przyczynienie się poszkodowanego do szkody

Czym jest przyczynienie się poszkodowanego do szkody i jakie konsekwencje niesie za sobą dla wymiaru należnych świadczeń odszkodowawczych? Takie pytanie niejednokrotnie zadają sobie poszkodowani w różnego rodzaju w zdarzeniach losowych, a zwłaszcza wypadkach komunikacyjnych, którym podmiot odpowiedzialny za wyrządzenie szkody (w razie zawarcia umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej – ubezpieczyciel) zaniża w znaczący sposób świadczenia odszkodowawcze.

Zgodnie z brzmieniem art. 362 kodeksu cywilnego (dalej: k.c.), jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.

W orzecznictwie przyjmuje się, że przyczynienie jest kategorią obiektywną, którą należy rozpatrywać tylko w ramach adekwatnego związku przyczynowego. Innymi słowy, przyczynienie się ma miejsce wówczas, gdy występujące w konkretnej sprawie określone okoliczności faktyczne wskazują, że bez udziału poszkodowanego szkoda hipotetycznie nie powstałaby lub nie przybrałaby rozmiarów, które ostatecznie w rzeczywistości osiągnęła. Przy czym, działanie bądź odpowiednio zaniechanie poszkodowanego powinna cechować obiektywna nieprawidłowość.

Przykładem takiego zachowania jest z pewnością przyzwolenie pasażera na kierowanie pojazdem przez nietrzeźwego kierowcę. Zgodnie z jednolitym w tym przedmiocie poglądem orzecznictwa, osoba, która decyduje się na jazdę samochodem z kierowcą będącym w stanie po spożyciu alkoholu, przyczynia się do odniesionej szkody powstałej w wyniku wypadku komunikacyjnego, gdy stan nietrzeźwości kierowcy pozostaje w związku z tym wypadkiem. Spożywanie zaś napoju alkoholowego z takim kierowcą przed jazdą uważać należy za przyczynienie się do powstania szkody w stopniu znacznym (tak m.in.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 listopada 2003 r. III CKN 606/00).

Co wymaga jednak podkreślenia stan po spożyciu alkoholu nie zawsze stanowić będzie przesłankę do przyjęcia przyczynienia poszkodowanego do powstania lub zwiększenia rozmiarów szkody, na co wskazano w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 27 listopada 1974 r. II CR 647/74, zgodnie z którym, okoliczność, że pieszy był w stanie nietrzeźwym w chwili najechania go przez samochód, nie stanowi samo przez się podstawy do przyjęcia, że pieszy ten przyczynił się do zaistnienia wypadku i szkody, a tym samym do zmniejszenia należnego mu odszkodowania. Zastosowanie art. 362 k.c. może wchodzić w grę tylko w razie ustalenia, iż nietrzeźwość miała wpływ na powstanie lub rozmiar szkody. Dla przyjęcia przyczynienia się pieszego do szkody nie wystarcza hipotetyczna niemożność wykluczenia, że gdyby pieszy był trzeźwy, to jego reakcja byłaby odpowiednio szybsza i mogłoby nie dojść do wypadku.

Podobnie rzecz tyczy się kwestii niezapięcia pasów bezpieczeństwa przez poszkodowanego. Oczywiście, takie zachowanie wiąże się ze zwiększeniem ryzyka doznania poważnych obrażeń ciała w razie zaistnienia wypadku komunikacyjnego. Niemniej nie jest to reguła, którą można zastosować do wszystkich zdarzeń drogowych. Ogólnikowe stwierdzenia odnoszące się do konsekwencji podróżowania bez zapiętych pasów bezpieczeństwa nie mogą stanowić podstawy do przyjęcia przyczynienia się poszkodowanego do szkody w konkretnym stanie faktycznym. Do uwzględnienia przy ocenie przyczynienia się do powstania lub zwiększenia szkody konieczne jest ustalenie związku przyczynowego między tym zachowaniem a szkodą.  Zdarza się bowiem, że poszkodowany nawet dochowując tego obowiązku nie uniknie obrażeń ciała – takich samych lub o takiej samej wadze, jak w przypadku niezapięcia pasów bezpieczeństwa.

Ustalenie przyczynienia poszkodowanego do powstania lub zwiększenia szkody stanowi przesłankę do zmniejszenia odszkodowania „stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron”. W orzecznictwie przyjmuje się szereg kryteriów, jakie powinny mieć wpływ na ustalenie stopnia przyczynienia i tym samym ostateczny wymiar należnych świadczeń odszkodowawczych, jak m.in. rozmiar i waga uchybień po stronie poszkodowanego, motywy niewłaściwego działania poszkodowanego, nieuzasadniona bierność poszkodowanego, np. zaniechanie opłacalnej naprawy uszkodzonej rzeczy czy też zaniechanie minimalizacji szkody. W zależności od okoliczności konkretnej sprawy odszkodowanie może być obniżone nawet do kilkudziesięciu procent.

Źródła:

  1. ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny
  2. Gudowski Jacek (red.), Kodeks cywilny. Komentarz. Księga trzecia. Zobowiązania. LexisNexis 2013,
  3. wyrok SN z 27 kwietnia 1963 r., 4CR 315/62, LexisNexis nr 2497668, OSPiKA 1964, nr 10, poz. 194
  4. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 lipca 2015 r. I PK 266/14, LEX nr 1790944
  5. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 29 października 2008 r., IV CSK 228/08, Biul. SN 2009, nr 1,
  6. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 października 1971 r., I CR 465/71, nie publ.,
  7. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 kwietnia 1999 r., I CKN 1012/97, OSP 2001, z. 1, poz. 2,
  8. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 marca 2016 r., V CSK 399/15, LEX nr 2037915

Kara umowna w umowie deweloperskiej

Kara umowna jest dość powszechnym instrumentem ochrony przed niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem umowy. Warto zdawać sobie jednak sprawę zarówno z jej zalet, jak i niekorzystnych konsekwencji dla strony, na rzecz której została zastrzeżona.

Przede wszystkim, kara umowna może być zastrzeżona wyłącznie na wypadek niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania niepieniężnego – każdego zobowiązania, które nie sprowadza się do zapłaty określonej sumy pieniężnej, jak zobowiązanie do świadczenia rzeczowego, czynienia, czy też znoszenia. W sytuacji, gdy strony przewidziały obowiązek zapłaty kary umownej na wypadek nieuiszczenia świadczenia pieniężnego, takie postanowienie umowne jest nieważne.

Kara umowna jest należna niezależnie od zaistnienia przesłanki szkody. To oznacza, że dla powstania obowiązku zapłaty kary umownej, wystarczającym jest niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy bez względu na rozmiar poniesionego uszczerbku majątkowego. Z jednej strony jest to rozwiązanie korzystne i dość dobrze motywujące drugą stronę umowy do należytego wykonania umowy, ponieważ nie wymaga od strony uprawnionej do jej dochodzenia wykazania konkretnej szkody. Z drugiej jednak strony, w sytuacji, gdy poniesiona szkoda znacząco przewyższa wartość zastrzeżonej kary umownej, uprawniony z tytułu kary umownej nie może żądać pełnej rekompensaty od nierzetelnego dłużnika, jeśli taka możliwość nie została wyraźnie przewidziana w treści umowy.

Przepisy ustawy z dnia 16 września 2011 r. o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego, szczegółowo regulujące umowę deweloperską, dodatkowo wprowadzają zasadę, wedle której wysokość odsetek zastrzeżonych na rzecz dewelopera, nie może przewyższać kar umownych zastrzeżonych na rzecz nabywcy. Powyższe ma na celu wprowadzenie pewnego rodzaju równowagi kontraktowej pomiędzy deweloperem a nabywcą lokalu mieszkalnego. Umowa bowiem nie może przewidywać większych restrykcji w razie niewykonania umowy przez nabywcę aniżeli w przypadku niewykonania umowy przez dewelopera. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, ażeby odpowiedzialność dewelopera była większa niż odpowiedzialność nabywcy, niemniej zważywszy na silniejszą pozycję negocjacyjną dewelopera takie postanowienia umowne nie należą do najczęstszych rozwiązań.

Przy ocenie postanowień umowy deweloperskiej przewidujących obowiązek zapłaty kary umownej na rzecz nabywcy lokalu mieszkalnego, należy mieć na uwadze, że nie mogą one zmierzać do ograniczenia lub wyłączenia odpowiedzialności dewelopera z tytułu niewykonania bądź nienależytego wykonania umowy deweloperskiej. Takie bowiem postanowienia stanowią niedozwolone postanowienia umowne w rozumieniu art.385¹§1 k.c. (więcej o niedozwolonych postanowieniach umownych przeczytasz tutaj). Zastrzeżenie kary umownej w określonej wysokości jest dopuszczalne w świetle dyspozycji przepisu art. 483 k.c., jednak należy mieć na względzie, że w umowach zawieranych z konsumentami zasada swobody kontraktowej ulega ograniczeniom, które wynikają m.in. z treści przepisów art. 385¹ – 385³ k.c. W związku z powyższym prawo do swobodnego określenia wysokości kary umownej, wynikające z art. 483 k.c., zostaje ograniczone poprzez dyspozycję art. 385¹§1 k.c. w zw. z art. 385³ pkt 2 k.c. (tak: wyrok Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów  z dnia 23 maja 2016 r. XVII AmC 26/15, wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia z dnia 14 kwietnia 2011 r.  I ACa 1135/10).

Czym jest umowa deweloperska?

Rynek branży deweloperskiej od kilku lat ponownie przeżywa dynamiczny rozwój, co przekłada się na wzrost zawieranych w tym przedmiocie umów. Czym różni się umowa deweloperska od umowy sprzedaży nieruchomości i jakie konsekwencje wiążą się z jej zawarciem?

Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 16 września 2011 r. o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego, przez zawarcie umowy deweloperskiej deweloper zobowiązuje się do wybudowania budynku, a następnie ustanowienia lub przeniesienia na nabywcę prawa odrębnej własności lokalu albo do przeniesienia własności nieruchomości zabudowanej domem jednorodzinnym lub użytkowania wieczystego nieruchomości gruntowej i własności domu jednorodzinnego na niej posadowionego, a nabywca zobowiązuje się do spełnienia świadczenia pieniężnego na rzecz dewelopera na poczet ceny nabycia tego prawa. W przeciwieństwie więc do umowy sprzedaży nieruchomości, umowa deweloperska przewiduje jedynie zobowiązanie dewelopera do zawarcia umowy przenoszącej własność nieruchomości pomimo uiszczenia przez nabywcę świadczenia pieniężnego odpowiadającego wysokości ceny nabycia lokalu lub odpowiednio domu jednorodzinnego.

Zważywszy na istotne ryzyko utraty przez nabywcę zainwestowanych pieniędzy m.in. w sytuacji ogłoszenia upadłości przez dewelopera, ustawodawca w drodze wspomnianej wcześniej ustawy o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego wprowadził rozwiązania, których zasadniczym celem jest ochrona interesów nabywcy zawierającego umowę deweloperską. Jednym z nich jest zobowiązanie dewelopera do zapewnienia nabywcom jednego z czterech środków ochrony wpłacanych przez nich środków pieniężnych: 1. zamkniętego mieszkaniowego rachunku powierniczego, 2. otwartego mieszkaniowego rachunku powierniczego i gwarancji ubezpieczeniowej, 3. otwartego mieszkaniowego rachunku powierniczego i gwarancji bankowej lub 4. otwartego rachunku powierniczego. Środki te deweloper zobowiązany jest stosować także w stosunku do nabywcy, z którym zawiera umowę przedwstępną, tj. umowę, na podstawie której deweloper dopiero zobowiązuje się do zawarcia umowy deweloperskiej.

Otwarty mieszkaniowy rachunek powierniczy, który zarazem jest najpopularniejszym środkiem ochrony stosowanym przez deweloperów, stanowi należący do dewelopera rachunek powierniczy w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe, który służy gromadzeniu środków pieniężnych wpłacanych przez nabywcę, na cele określone w umowie deweloperskiej, z którego wypłata zdeponowanych środków następuje zgodnie z harmonogramem przedsięwzięcia deweloperskiego, a dokładnie po stwierdzeniu przez bank zakończenia danego etapu realizacji przedsięwzięcia deweloperskiego.

Zamknięty mieszkaniowy rachunek powierniczy stanowi należący do dewelopera rachunek powierniczy w rozumieniu przepisów wspomnianej wyżej ustawy Prawo bankowe, który służy gromadzeniu środków pieniężnych wpłacanych przez nabywcę na cele określone w umowie deweloperskiej, z tą jednak różnicą, że – w przeciwieństwie do otwartego mieszkaniowego rachunku powierniczego- wypłata zdeponowanych środków następuje jednorazowo, po przeniesieniu na nabywcę prawa własności lokalu, a dokładnie po otrzymaniu przez bank odpisu aktu notarialnego umowy przenoszącej na nabywcę prawo własności lokalu w stanie wolnym od obciążeń, praw i roszczeń osób trzecich poza tymi, na które zgodę wyraził sam nabywca. Istotnie, jest to środek, który praktycznie eliminuje po stronie nabywcy ryzyko utraty środków pieniężnych przeznaczonych na nabycie lokalu bez uzyskania w zamian za to oczekiwanego ekwiwalentu, niemniej w przypadku dewelopera wiąże się z koniecznością finansowania przedsięwzięcia deweloperskiego ze środków własnych.

Zapewnienie przez dewelopera dodatkowo gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej powoduje, że w przypadku ogłoszenia upadłości dewelopera lub odstąpienia przez nabywcę od umowy deweloperskiej z powodu nieprzeniesienia prawa własności lokalu w terminie określonym w umowie deweloperskiej, bank lub odpowiednio zakład ubezpieczeń wypłaca na żądanie nabywcy środki pieniężne w wysokości odpowiadającej kwotom wpłaconym na rzecz dewelopera. Zarówno gwarancja bankowa, jak i gwarancja ubezpieczeniowa nie obejmują odsetek od wpłaconych środków oraz utraconych korzyści.

Umowa deweloperska wymaga zachowania formy aktu notarialnego. Co istotne, ustawa wprost zastrzega, że koszty związane z jej zawarciem, w tym także opłaty za sporządzenie wypisów aktu notarialnego i koszty sądowe w postępowaniu wieczystoksięgowym, pokrywane są po połowie przez dewelopera i nabywcę. Otwartą kwestią, niejednokrotnie podlegającą negocjacjom, pozostają koszty zawarcia umowy przenoszącej własność. Brak jest przeszkód, ażeby na etapie zawarcia umowy deweloperskiej obciążyć nimi w całości jedną ze stron umowy.

Odszkodowanie za zmarnowany urlop

Sezon wypoczynkowy zbliża się wielkimi krokami. Dlatego też warto pamiętać, że w sytuacji, gdy oferta biura turystycznego znacząco odbiega od warunków, w jakich przyszło nam spędzać wymarzony urlop, przysługują nam roszczenia odszkodowawcze z tytułu zmarnowanego urlopu.

Podstawą prawną roszczeń odszkodowawczych względem organizatora naszego wypoczynku są przepisy ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych (Dz. U 1997.133.884 z późn. zm.). Zgodnie z art. 11a tej ustawy, organizator turystyki odpowiada za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy o świadczenie usług turystycznych, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest spowodowane wyłącznie:

1. działaniem lub zaniechaniem klienta;

2.działaniem lub zaniechaniem osób trzecich, nieuczestniczących w wykonywaniu usług przewidzianych w umowie, jeżeli tych działań lub zaniechań nie można było przewidzieć ani uniknąć, albo

3. siłą wyższą (ust. 1)

Wyłączenie odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy, w przypadkach wymienionych w ust. 1, nie zwalnia organizatora turystyki od obowiązku udzielenia w czasie trwania imprezy turystycznej pomocy poszkodowanemu klientowi (ust. 2).

W orzecznictwie przyjmuje się, że odpowiedzialność organizatora wyjazdu obejmuje zarówno szkodę majątkową jak i szkodę niemajątkową, tzw. krzywdę, z tytułu której możemy domagać się odpowiedniego zadośćuczynienia pieniężnego (tak: uchwała Sądu Najwyższego z dnia 19 listopada 2010 r. III CZP 79/10, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 marca 2011 r. I CSK 372/10). Warto zwrócić uwagę na zapisy zawartej przez nas umowy o świadczenie usług turystycznych, ponieważ zgodnie z art. 11 b wyżej cytowanej ustawy, organizator wycieczki może ograniczyć swoją odpowiedzialność z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy o świadczenie usług turystycznych do dwukrotności ceny imprezy turystycznej względem każdego klienta (z wyłączeniem szkód na osobie). Ograniczenie odpowiedzialności może mieć również miejsce w każdym innym przypadku określonym w umowach międzynarodowych, której stroną jest Rzeczpospolita Polska.

Od dnia 1 lipca 2018 r. odpowiedzialność z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy o świadczenie usług turystycznych regulować będzie ustawa z dnia 24 listopada 2017 r. o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych, której przepisy wprost stanowią, że organizator turystyki ponosi odpowiedzialność za wykonanie usług turystycznych objętych umową o udział w imprezie turystycznej, bez względu na to, czy usługi te mają być wykonane przez organizatora turystyki, czy przez innych dostawców usług turystycznych (art. 48 ust. 1) oraz, że podróżnemu przysługuje odszkodowanie lub zadośćuczynienie za poniesione szkody lub krzywdy, których doznał w wyniku niezgodności, zaś na organizatorze turystyki spoczywa obowiązek niezwłocznej wypłaty odszkodowania lub odpowiednio zadośćuczynienia pieniężnego (art. 50 ust. 2). Ustawa, podobnie jak obecnie obowiązujące przepisy, przewiduje wyłączenie odpowiedzialności organizatora w przypadku, gdy udowodni on, że: 1) winę za niezgodność ponosi podróżny; 2) winę za niezgodność ponosi osoba trzecia, niezwiązana z wykonywaniem usług turystycznych objętych umową o udział w imprezie turystycznej, a niezgodności nie dało się przewidzieć lub uniknąć; 3) niezgodność została spowodowana nieuniknionymi i nadzwyczajnymi okolicznościami (art. 50 ust. 3).

W przeciwieństwie do szkody majątkowej, istotne trudności przysparzać może samo oszacowanie szkody niemajątkowej, wyrażającej się w zawiedzionej nadziei na przyjemne przeżycia związane z wykupionym wypoczynkiem. Jak bowiem ocenić nasz uszczerbek w sytuacji, gdy pokój nie odpowiada umówionym standardom, wyżywienie jest zepsute lub podawane jest w nieodpowiedniej ilości, tudzież plaża, na której przyszło nam odpoczywać jest zanieczyszczona? Pomocnym narzędziem może okazać się „tabela frankfurcka”, czyli orzeczenie 24. Izby Cywilnej LG F, w ramach którego podjęto się ujednolicenia orzecznictwa w zakresie wad podróży i przysługującego z tytułu ich zaistnienia świadczenia odszkodowawczego, które wyraża się w procentowym stosunku do uiszczonej ceny wycieczki. Tabela ta nie ma charakteru wiążącego, niemniej polskie sądy dość często posiłkują się tym dokumentem przy ustalaniu wysokości należnego turyście zadośćuczynienia pieniężnego za zmarnowany urlop. Dokument ten jest dostępny na stronach Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Równie istotnym w procesie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych jest ich udokumentowanie. Mowa tu przede wszystkim o umiejętnym sporządzeniu dokumentacji fotograficznej lub nagrania dostrzeżonych wad. Warto też wykorzystać możliwość zgłoszenia wszelkich nieprawidłowości obecnemu w miejscu wypoczynku rezydentowi, zaś po powrocie do kraju – wykorzystać możliwość zainicjowania postępowania reklamacyjnego, które w obecnym stanie prawnym regulują przepisy ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych.

Zobacz także: Odszkodowanie za zmarnowany urlop – zmiany w przepisach dotyczących usług turystycznych

Klauzule niedozwolone – czym są?

Na co dzień w wielu dziedzinach życia na płaszczyźnie pomiędzy przedsiębiorcą a konsumentem spotykamy się z umowami zawierającymi postanowienia, kształtujące nasze prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszającymi nasze interesy. Dzieje się tak w przypadku umów stosowanych przez podmioty takie, jak w szczególności banki, towarzystwa ubezpieczeń, biura podróży czy deweloperzy. W związku z tym, iż jesteśmy stroną słabszą w relacji z silniejszym ekonomicznie, społecznie i organizacyjnie przedsiębiorcą, przepisy prawne zapewniają nam dodatkową ochronę. By móc z niej skorzystać w najbliższych cyklach wpisów na blogu Kancelarii, przedstawione zostaną podstawowe kwestie, na które należy zwrócić uwagę, zawierając tego typu umowy.

W pierwszej kolejności należy wyjaśnić, iż konsumentem jest osoba fizyczna dokonująca czynności prawnej bezpośrednio niezwiązanej z jej działalnością gospodarczą lub zawodową (art. 221 kodeksu cywilnego). Zatem z ochrony prawnej nie będą korzystały spółki (zarówno osobowe, jak i kapitałowe), wspólnoty mieszkaniowe, spółdzielnie mieszkaniowe czy stowarzyszenia.

Przez czynność prawną określoną w w/w artykule należy rozumieć każdą czynność prawną dokonaną na podstawie przepisów kodeksu cywilnego, a także na podstawie pozostałych przepisów prawa cywilnego. Najczęściej będzie to odpłatna i wzajemna umowa, ale może być także jednostronna czynność prawna, przykładowo odstąpienie od umowy. Ponadto koniecznym jest by była to czynność niezwiązana z działalnością gospodarczą lub zawodową. Zatem ma ona zmierzać do zaspokajania potrzeb własnych, osobistych danej osoby, jej rodziny, domowników, także przyjaciół lub znajomych, ma zapewniać funkcjonowanie gospodarstwa domowego.

Zgodnie z  art. 385¹§1 kodeksu cywilnego „postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny”.

W/w przepis określa przesłanki uznania zakwestionowanego postanowienia umownego za niedozwolone. Takim postanowieniem jest postanowienie umowy:

  1. które nie zostało uzgodnione indywidualne;
  2. nie dotyczy sformułowanych w sposób jednoznaczny głównych świadczeń stron,
  3. kształtowane zakwestionowanym postanowieniem prawa i obowiązki rażąco naruszają interesy konsumenta oraz pozostają w sprzeczności z dobrymi obyczajami,

przy czym dla uznania postanowienia umownego za niedozwolone konieczne jest łączne wystąpienie wszystkich powyższych przesłanek. Kontrola, czy dane postanowienie umowne jest niedozwolone, powinna uwzględniać nie tylko jego treść (oraz treść umów związanych z umową, której postanowienie jest kontrolowane), lecz także okoliczności wyrażania przez konsumenta zgody na związanie się postanowieniem nieuzgodnionym indywidualnie. Z klauzulami niedozwolonymi najczęściej mamy do czynienia, gdy dostawcą/wykonawcą rzeczy/usług jest przedsiębiorca na rzecz dużej grupy klientów. Wtedy zazwyczaj nie ma przestrzeni na jakiekolwiek negocjacje warunków umowy, a przedsiębiorca stosuje wzór umowy ten sam dla wszystkich.

Kolejne wpisy na blogu Kancelarii przybliżą Państwu klauzule niedozwolone najczęściej spotykane w obrocie.

Kto jest odpowiedzialny za skutki wypadku na nieodśnieżonym chodniku?

Zima to okres, w którym istotnie zwiększa się liczba niefortunnych poślizgnięć i upadków na oblodzonej lub nieodśnieżonej nawierzchni. Konsekwencje zdrowotne tego rodzaju wypadków w postaci zwichnięć lub złamań niejednokrotnie okazują się poważne i skutkują długotrwałym leczeniem.

Warto mieć na uwadze, że zgodnie z art. 3 ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, utrzymanie czystości i porządku w gminach należy do zadań własnych gminy. Przede wszystkim gmina ma obowiązek zapobiegania zanieczyszczaniu ulic, placów i terenów otwartych, w szczególności przez zbieranie i pozbywanie się błota, śniegu, lodu oraz innych zanieczyszczeń uprzątniętych z chodników przez właścicieli nieruchomości. Przy czym, uprzątnięcie błota, śniegu, lodu i innych zanieczyszczeń z chodników położonych wzdłuż nieruchomości (za chodnik uznaje się wydzieloną część drogi publicznej służącą dla ruchu pieszego położoną bezpośrednio przy granicy nieruchomości) stanowi obowiązek właściciela nieruchomości. Reguła ta nie dotyczy jedynie chodnika, na którym dopuszczony jest płatny postój lub parkowanie pojazdów samochodowych. Należy oczywiście pamiętać, że pod pojęciem właścicieli nieruchomości ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach rozumie również współwłaścicieli, użytkowników wieczystych oraz jednostki organizacyjne i osoby posiadające nieruchomości w zarządzie lub użytkowaniu, a także inne podmioty władające nieruchomością (art. 2 ust. 1 pkt 4).

Tym samym, jeśli do wypadku doszło na oblodzonym lub nieodśnieżonym chodniku w pierwszej kolejności należy ustalić, czy obowiązkowi uprzątnięcia lodu lub śniegu uchybił właściciel nieruchomości, do której przylega chodnik, czy też gmina. W istocie w pewnych sytuacjach, niewykonywanie lub nienależyte wykonywanie obowiązku uprzątnięcia błota, śniegu, lodu i innych zanieczyszczeń przez właściciela nieruchomości położonej wzdłuż chodnika, na którym doszło do wypadku, może rodzić odpowiedzialność gminy. Zgodnie bowiem z przepisami ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nadzór nad wykonaniem obowiązków obciążających właściciela sprawuje wójt, burmistrz, prezydent miasta, który w przypadku stwierdzenia niewykonania obowiązków, o których mowa w art. 5 ust. 1-4 cytowanej ustawy, wydaje decyzję nakazującą wykonanie obowiązku, która podlega egzekucji w trybie ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Jeżeli zatem gmina nie wykonała lub nienależycie wykonała swoje obowiązki w zakresie nadzoru, odpowiada za wyrządzoną z tego tytułu szkodę na podstawie art. 417§1 k.c. Nadzór sprawowany przez gminę powinien być tak zorganizowany, aby miała ona możliwość odpowiednio szybkiego stwierdzenia wystąpienia na chodniku zagrożenia dla ruchu pieszych i w razie braku reakcji właściciela, podjęcia działań zmierzających do jego usunięcia (tak: uchwała Sądu Najwyższego z dnia 24 listopada 2017 r. III CZP 38/17).

Gmina lub właściciel nieruchomości położonej wzdłuż chodnika może zwolnić się od odpowiedzialności za skutki wypadku na oblodzonym lub nieodśnieżonym chodniku, jeżeli zlecił czynności mające na celu utrzymanie chodnika w odpowiednim stanie podmiotowi (osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi), który w zakresie swojej działalności zawodowej trudni się wykonywaniem takich czynności (art. 429 k.c.).

Co istotne, w orzecznictwie przyjmuje się, że nawet skuteczne powierzenie przez gminę czynności osobie trzeciej, które na podstawie art. 429 k.c. zwalnia od odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez przedsiębiorstwo trudniące się zawodowo wykonywaniem danych czynności, nie wyklucza odpowiedzialności powierzającego za szkodę wyrządzoną jego własnym zaniedbaniem. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 6 czerwca 2014 r. (III CSK 211/13, LEX nr 1504755), szkoda może być spowodowana niewykonywaniem obowiązków kontraktowych, wiążącym się niekiedy bądź z wadliwą organizacją tego zadania przez samorząd gminy, bądź z brakiem kontroli i nadzoru nad przejawami jego realizacji, bądź wreszcie z niezapewnieniem bezpośrednim wykonawcom należnych środków w sytuacjach, gdy wykonywanie zadania jest współfinansowane przez samorząd. Wówczas brak jest jakichkolwiek podstaw do zwolnienia władzy publicznej od odpowiedzialności regulowanej art. 471 i nast. k.c., mimo że zdarzenie szkodzące nie wiąże się bezpośrednio ze stosowaniem przymusu i jest ponadto w procesie realizacyjnym „uwikłane” dwukrotnie w relacje cywilnoprawne typu kontraktowego (relacja między gminą a wykonawcą zadania z zakresu użyteczności publicznej oraz relacja między tym wykonawcą a odbiorcą usługi). W ocenie Sądu Najwyższego w tym stanie rzeczy nieusprawiedliwiona wydaje się teza natury ogólnej, że prawna dopuszczalność powierzenia przez organ władzy publicznej zadania z zakresu użyteczności publicznej (zadania publicznego) innemu podmiotowi spoza sfery władzy publicznej czyni z tego zadania przejaw działalności niewładczej albo że może z innej przyczyny zwolnić powierzającego z odpowiedzialności na podstawie art. 417 i nast. k.c.