Monitoring we flotach samochodowych a RODO

Choć przepisy Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (dalej „RODO”) obowiązują już kilka miesięcy (od dnia 25 maja 2018 r.) w praktyce wciąż spotykamy się z zagadnieniami budzącymi wątpliwości, rodzącymi pytania, co tak naprawdę się zmieniło.

Pozostając w tematyce oferowanych przez Kancelarię szkoleń, w dzisiejszym wpisie poruszone zostanie zagadnienie monitoringu we flotach samochodowych, w szczególności postaramy się odpowiedzieć na pytanie, czy wprowadzone regulacje zmieniają dotychczas stosowane rozwiązania? Co należy zrobić, by wprowadzony monitoring był legalny?

Przede wszystkim należy wskazać, iż RODO wprost nie reguluje zasad dotyczących monitoringu na płaszczyźnie pracodawca – pracownik, tym bardziej nie zawiera postanowień dotyczących monitoringu flot samochodowych. W konsekwencji, by móc odpowiedzieć na pytania postawione we wstępie niniejszego wpisu, należy poddać weryfikacji ogólne zapisy RODO, jak również zmienione po ich wejściu przepisy ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. 2018 poz. 1000 z późn. zm.) oraz przepisy ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz. U. 1974 poz. 24 nr 141 z późn. zm.).

W pierwszej kolejności odwołamy się do dodanych przez polskiego ustawodawcę w ramach reformy prawa ochrony danych osobowych, będącej następstwem uchwalenia RODO przepisów – art. 222 i 22 3 kodeksu pracy – które to wprost wskazują na trzy rodzaje monitoringu – wizyjny, poczty elektronicznej oraz inny niż wymienione. Właśnie do innych form monitoringu zaliczany jest monitoring flotowy, niezależnie od przyjętych przez daną firmę rozwiązań technicznych.

Jego stosowanie jest dopuszczalne jeżeli jest to niezbędne do zapewnienia organizacji pracy umożliwiającej pełne wykorzystanie czasu pracy oraz do właściwego użytkowania udostępnionych pracownikowi narzędzi pracy. Kryterium niezbędności rozumieć w ten sposób, że na pracodawcy ciąży obowiązek wykazania, że wskazanych powyżej celów nie może osiągnąć w inny sposób niż tylko poprzez wybraną formę monitoringu pracownika. Okolicznościami istotnymi z punktu widzenia tej oceny są rodzaj pracy, jej charakter i stanowisko zajmowane przez pracownika. Trzeba pamiętać, iż zasada niezbędności jest dodatkowo ograniczona przez zasadę ochrony dóbr osobistych pracownika. Zatem w sytuacji chęci pracodawcy kontroli pracownika – kierowcy przykładowo pod kątem wybranych tras przejazdu czy też przestrzegania obowiązującej w firmie polityki ekonomicznej jazdy wdrożenie takiego monitoringu będzie dopuszczalne. „Cele, zakres oraz sposób zastosowania monitoringu ustala się w układzie zbiorowym pracy lub w regulaminie pracy albo w obwieszczeniu, jeżeli pracodawca nie jest objęty układem zbiorowym pracy lub nie jest obowiązany do ustalenia regulaminu pracy” (art. 222§6 kodeksu pracy). Dokumentem normującym powyższe kwestie może być także polityka danej floty samochodowej, która reguluje kwestie korzystania z samochodów służbowych.

Co zatem należy zrobić, by legalnie wprowadzić monitoring?

Najprościej ujmując – przestrzegać określonej procedury, procedury która koresponduje z zasadą przejrzystości przetwarzania danych osobowych ustanowioną w art. 5 ust. 1 lit. 1 RODO.

Przede wszystkim, nie później niż 2 tygodnie przed, o zamiarze uruchomienia monitoringu pracodawca informuje pracowników, w sposób u niego przyjęty. Dodatkowo przed dopuszczeniem pracownika do pracy pracodawca zobowiązany jest przekazać na piśmie informacje wskazane w cytowanym art. 222§6 kodeksu pracy. Nowym wymogiem, wynikającym z omawianej regulacji art. 223 w zw. z art. 222 kodeksu pracy, jest obowiązek odpowiedniego oznaczenia monitorowanej floty samochodowej, w sposób widoczny i czytelny, za pomocą odpowiednich znaków lub ogłoszeń dźwiękowych, nie później niż jeden dzień przed jego uruchomieniem.

Na marginesie należy wskazać, iż spełnienie obowiązku informacyjnego związanego z monitoringiem floty samochodowej, nie zwalnia pracodawcy ze spełnienia jego obowiązków jako administratora danych osobowych, wynikających z RODO, tj. obowiązku udzielania pracownikowi, jako podmiotowi danych, wszelkich informacji określonych przepisami RODO i prowadzenia z nim komunikacji dotyczącej przetwarzania danych osobowych (art. 12 RODO), jak również z obowiązku informacyjnego określonego w art. 13 RODO.

Źródła:

  1. rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE;
  2. ustawa z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. 2018 poz. 1000 z późn. zm.);
  3. ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz. U. 1974 poz. 24 nr 141 z późn. zm.).

 

 

Ograniczone zaufanie na drodze

Czym jest ograniczone zaufanie na drodze i w jakich sytuacjach powinniśmy się nim kierować względem innych uczestników ruchu?

Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania. Dla każdego uczestnika ruchu powyższa zasada oznacza tyle, że co do zasady ma on prawo zakładać, że inni uczestnicy ruchu poruszają się zgodnie z zasadami ruchu drogowego. Wzmożona ostrożność względem drugiego uczestnika ruchu powinna pojawić się w sytuacji spostrzeżenia, że jego zachowanie jest lub może być nieadekwatne do sytuacji drogowej, w której się znajduje. W odwrotnym przypadku, tj. w sytuacji nałożenia na uczestnika ruchu drogowego obowiązku przewidzenia bez wyjątku wszystkich, nawet najbardziej irracjonalnych zachowań innych uczestników tego ruchu, poruszanie się po drodze stałoby się praktycznie niemożliwe z uwagi na całkowity paraliż ruchu (tak: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 października 2005 r., IV K 244/05).

W konsekwencji, przyjmuje się, że kierowca ma prawo mieć zaufanie do innych uczestników ruchu drogowego, że będą oni przestrzegali przepisów i zasad bezpieczeństwa tego ruchu. Zaufanie to powinno być jednak o tyle ograniczone, że musi niezwłocznie zamienić się w brak zaufania, gdy tylko pojawi się sygnał wskazujący na konkretną możliwość naruszenia przepisów ruchu przez inną osobę. Sygnałem takim jest obecność na jezdni dzieci bez opieki osób dorosłych, bydła na szosie, obecność osoby nietrzeźwej na jezdni, nieprawidłowe poruszanie się po jezdni innych osób itp. Są jednak i takie sytuacje, w których kierowca, nawet mimo braku konkretnego sygnału, zawsze powinien zachować nieufność do prawidłowości poruszania się innych osób ze względu na to, że nieprawidłowości te praktycznie występują tak często, iż stają się niemal regułą. Sytuacje takie zachodzą np. w pobliżu dworców kolejowych, gdzie ludzie spieszą się z pociągów i do pociągów, przy przejściu na wysepki przystanków tramwajowych, na ulicach o wąskich chodnikach, na których przechodniom trudno jest się zmieścić, itp. Sytuacja taka zachodzi także przy wyprzedzaniu stojących na przystanku autobusów, gdyż zjawiskiem nader częstym jest to, że osoby, które wysiadły z autobusu, usiłują przejść przez jezdnię, zanim autobus ruszy z przystanku (tak: postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 grudnia 1962 r. Rw 1237/62).

W takiej sytuacji nawet nieprawidłowe zachowanie innego uczestnika ruchu nie usprawiedliwia kierowcy, który zlekceważył wyraźne sygnały świadczące o jakichkolwiek nieprawidłowościach w zakresie przestrzegania przepisów ruchu drogowego przez inne osoby. Co wymaga również podkreślenia, w orzecznictwie panuje pogląd, że zakres obowiązków spoczywających na uczestnikach ruchu drogowego prowadzących pojazdy mechaniczne jest większy od tych, które ciążą na pieszych. Pieszy w kolizji z samochodem z reguły jest narażony na duże poważniejsze konsekwencje utraty życia lub zdrowia niż kierujący pojazdem. Z tych względów to na kierującym samochodem spoczywa obowiązek zachowania większej ostrożności, przy wykonywaniu każdego manewru związanego z ruchem pojazdu, szczególnie, gdy kierowca znajduje się w możliwym do przewidzenia pasie ruchu pieszego (tak: wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 30 grudnia 2015 r., sygn. akt I ACa 1309/15).

Co równie istotne, sprawca łamiący konkretne zakazy lub nakazy określonego zachowania się wynikające z umieszczonych na drodze znaków, nie może skutecznie powoływać się na swoje przekonanie, iż wszyscy pozostali uczestnicy ruchu drogowego będą przestrzegali tych zasad, do których on sam się nie stosuje. Wręcz przeciwnie, sam naruszając przepisy regulujące ruch na drogach publicznych powinien brać pod uwagę w pełni realną możliwość braku zastosowania się do tych reguł ze strony innych uczestników będących w tej samej sytuacji drogowej (tak: postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 5 listopada 2010 r. III KK 153/10).

Źródła:

  1. ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym,
  2. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 grudnia 1962 r. Rw 1237/62),
  3. Malinowski, Łukasz. Art. 4. W: Prawo o ruchu drogowym. Komentarz. Wydawnictwo Prawnicze LexisNexis, 2012,
  4. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 października 2005 r., IV K 244/05,
  5. wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 30 grudnia 2015 r., sygn. akt I ACa 1309/15,
  6. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 5 listopada 2010 r. III KK 153/10

Ustąp pierwszeństwa pieszemu – czy zawsze?

Najwięcej wypadków z udziałem pieszych odnotowuje się w miesiącach jesienno – zimowych, co jak wiadomo związane jest z dużo gorszą widocznością na drodze. Piesi stanowią dość liczną kategorię ofiar wypadków komunikacyjnych. Według statystyk sporządzonych przez Komendę Główną Policji, w 2017 roku odnotowano 8197 wypadków z udziałem osób pieszych (25% ogółu), w których zginęło 873 pieszych (30,8% ogółu), a 7587 pieszych odniosło obrażenia ciała (19,2% ogółu). Najwięcej wypadków z udziałem osób pieszych miało miejsce w obszarze zabudowanym, co najpewniej spowodowane jest większym natężeniem ruchu pieszych w tego rodzaju obszarach. Zwraca się jednak uwagę na fakt, że skutki wypadków z udziałem pieszych poza obszarem zabudowanym były najtragiczniejsze – prawie w co trzecim wypadku zginął człowiek, zaś w obszarze zabudowanym w co trzynastym. Opierając się na obserwacjach policji, wprawdzie najwięcej wypadków w tej kategorii spowodowali kierujący pojazdami, niemniej najwięcej osób zginęło w wypadkach, w których sprawcami byli sami piesi. Policja podkreśla, że przejście dla pieszych winno gwarantować pieszym bezpieczne przekroczenie jedni, jednakże jak wynika z doświadczenia organów ścigania w wielu przypadkach sami piesi wchodzą na przejście bezpośrednio przed pojazdami.

Każdy uczestnik ruchu, w tym pieszy, zobowiązany jest zachować ostrożność albo gdy wymagają tego przepisy o ruchu drogowym – szczególną ostrożność, unikać jakiegokolwiek działania (lub odpowiednio zaniechania), które mogłyby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Obowiązek zachowania ostrożności, a w określonych wypadkach szczególnej ostrożności, stanowi jedną z naczelnych zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, która nie ma charakteru abstrakcyjnego i w każdym wypadku należy ją weryfikować w konkretnym stanie faktycznym. W świetle orzecznictwa Sądu Najwyższego przypisanie kierowcy winy popełnienia przestępstwa na tej podstawie, że naruszył on ogólny nakaz prowadzenia pojazdu rozważnie i ostrożnie wymaga w każdym wypadku wyjaśnienia, w czym i dlaczego sąd dopatrzył się naruszenia powyższego zakazu. Ocena, czy kierowca prowadził pojazd rozważnie i ostrożnie, nie może opierać się tylko na fakcie, że wypadek nastąpił (por. m.in. uchwała pełnego składu Izby Karnej SN z 28 marca 1975 r., V KZP 2/74 OSNKW 1975, nr 3–4, poz. 33, wyrok SN z 17 listopada 1998 r., II KKN 73/97 – w R. Stefański: Kodeks karny, Kraków 2000, s. 187.). Nie ma najmniejszej wątpliwości, że każdy użytkownik drogi, a w tym kierujący lub pieszy uczestnik ruchu, ma obowiązek dołożenia wszelkiej staranności, aby ostrożność zaowocowała bezpieczeństwem, jednakże nie można zgodzić się z poglądem prezentowanym przez niektóre organy orzekające w sprawach o przestępstwa drogowe, że: „Każdy kierowca powinien (…) przewidywać, iż inny użytkownik drogi może zachować się nieprawidłowo„. Stanowisko takie jest sprzeczne z dyrektywą art. 4 ustawy prawo o ruchu drogowym i praktyką wymiaru sprawiedliwości (za: Kotowski, Wojciech. Art. 11. W: Prawo o ruchu drogowym. Komentarz, wyd. III. ABC, 2011: wyrok SN z dnia 25 maja 1995 r., II KRN 52/95, Prok. i Pr. 1995, nr 10, s. 5).

Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym pieszy jest obowiązany korzystać z chodnika lub drogi dla pieszych, a w razie ich braku – z pobocza. Jeżeli nie ma pobocza lub czasowo nie można z niego korzystać, pieszy może korzystać z jezdni, pod warunkiem zajmowania miejsca jak najbliżej jej krawędzi i ustępowania miejsca nadjeżdżającemu pojazdowi. Pieszy idący po poboczu lub jezdni jest obowiązany iść lewą stroną drogi. W orzecznictwie przyjmuje się, że dostrzeżenie spokojnie idących pieszych nawet po niewłaściwej stronie drogi (wbrew nakazowi określonemu w art. 11 ust. 2 Prawa o ruchu drogowym) nie nakłada na kierującego pojazdem obowiązku przewidywania wtargnięcia któregokolwiek z pieszych na pas jezdni zajmowany przez pojazd w chwili dokonywania manewru wyprzedzania. Możliwość taka ma charakter abstrakcyjny, czysto teoretyczny i wobec tego nie można od kierowcy pojazdu oczekiwać powinności jej uwzględnienia w trakcie poruszania się po drodze publicznej Odmienna ocena oznaczałaby nakaz zrezygnowania z manewru wyprzedzania tak długo, jak długo piesi korzystaliby z jezdni, bądź do ograniczenia szybkości do granic sprzecznych z płynnością i celowością ruchu drogowego. (postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 kwietnia 2006 r.; sygn. akt III KK 294/05). Dodatkowo, w 2014 r. nałożono na pieszych poruszających się po drodze o zmierzchu poza obszarem zabudowanym obowiązek używania elementów odblaskowych w sposób widoczny dla innych uczestników ruchu.

Pieszy, przechodząc przez jezdnię, ma obowiązek zachować szczególną ostrożność i co do zasady korzystać z przejścia dla pieszych. Kierujący pojazdem ma obowiązek ustąpienia pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu dla pieszych. Warto mieć na uwadze, że w sytuacji, gdy przejście dla pieszych wyznaczone jest na drodze dwujezdniowej, przejście na każdej jezdni uważa się za przejście odrębne. Przepis ten stosuje się odpowiednio do przejścia dla pieszych w miejscu, w którym ruch pojazdów jest rozdzielony wysepką lub za pomocą innych urządzeń na jezdni.

Zasada ustąpienia pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu wyznaczonym w tym celu przejściem nie ma charakteru absolutnego.

Przede wszystkim przepisy ustawy o ruchu drogowym zabraniają pieszemu:

  • wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd (w tym również na przejściu dla pieszych) lub spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;
  • przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi;
  • zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko;
  • przebiegania przez jezdnię;
  • przechodzenia przez jezdnię w miejscu, w którym urządzenie zabezpieczające lub przeszkoda oddzielają drogę dla pieszych albo chodnik od jezdni, bez względu na to, po której stronie jezdni one się znajdują.

Należy mieć na uwadze, że zgodnie z poglądem Sądu Najwyższego zawartym w wyroku z dnia 28 grudnia 1970 r. Rw 1337/70, uznanie, że kierowca powinien liczyć się abstrakcyjnie z każdym, nawet najbardziej rażącym naruszeniem przepisów ruchu drogowego przez pieszego, oznaczałoby, z punktu widzenia interesów komunikacji, uniemożliwienie w praktyce wszelkiego ruchu pojazdów na jezdni. To sprawia, że w sytuacji, kiedy pieszy narusza wiążące go reguły bezpieczeństwa w ruchu drogowym, powodując, że poprawnie poruszający się pojazdem kierowca nie jest w stanie uniknąć jego potrącenia, nie sposób przypisywać kierowcy odpowiedzialności za skutki tego wypadku – zarówno na gruncie prawa karnego, jak i cywilnego. Warunkiem przypisania odpowiedzialności za potrącenie pieszego jest ustalenie obiektywnej możliwości zatrzymania samochodu przed pieszym. Gdyby bowiem okazało się, że zachowując reguły ostrożności, kierowca nie mógłby uniknąć wypadku, jego odpowiedzialność za skutek byłaby wyłączona, także wówczas, gdyby faktycznie poruszał się z prędkością nadmierną, nie obserwował dostatecznie jezdni czy też wykonał nieprawidłowy manewr (wyrok SN z dnia 17 listopada 2016 r. II KK 216/16). Co równie istotne, samo zbliżanie się do przejścia dla pieszych nie obliguje kierującego do podejmowania manewrów obronnych. Zatem o potrzebie np. zmniejszenia prędkości pojazdu nie decyduje sam fakt zbliżenia się do przejścia dla pieszych, lecz warunki i sytuacja drogowa umożliwiająca kierującemu przy danej prędkości odpowiednio szybkie reagowanie (tak: postanowienie SN z dnia 7 października 2016 r. II KK 157/16).

Źródła:

    1. ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym,
    2. uchwała pełnego składu Izby Karnej SN z 28 marca 1975 r. V KZP 2/74 OSNKW 1975, nr 3–4, poz. 33,
    3. wyrok SN z 17 listopada 1998 r. II KKN 73/97 –
    4. R. Stefański: Kodeks karny, Kraków 2000, s. 187,
    5. Kotowski, Wojciech. Art. 11. W: Prawo o ruchu drogowym. Komentarz, wyd. III. ABC, 2011
    6. wyrok SN z dnia 25 maja 1995 r., II KRN 52/95, Prok. i Pr. 1995, nr 10, s. 5
    7. postanowienie SN z dnia 3 kwietnia 2006 r. III KK 294/05
    8. wyrok SN z dnia 28 grudnia 1970 r. Rw 1337/70
    9. wyrok SN z dnia 17 listopada 2016 r. II KK 216/16
    10. postanowienie SN z dnia 7 października 2016 r. II KK 157/16
    11. Raport roczny Komendy Głównej Policji – Wypadki drogowe w 2017 r.

 

Regres przy umowie OC

Mam już polisę OC – „jestem bezpieczny” – tak myśli spora część z nas. W końcu w razie zdarzenia drogowego to ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie. Okazuje się, że nie zawsze, albowiem obowiązujące przepisy prawa przewidują w tym zakresie wyłączenia.

Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych w art. 43 wprost wskazuje sytuacje, gdy ubezpieczyciel będzie miał prawo do regresu, tj. prawo do dochodzenia od kierującego pojazdem mechanicznym zwrotu wypłaconego z tytułu ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych odszkodowania, jeżeli kierujący:

  • wyrządził szkodę umyślnie, w stanie po użyciu alkoholu lub w stanie nietrzeźwości albo po użyciu środków odurzających, substancji psychotropowych lub środków zastępczych w rozumieniu przepisów o przeciwdziałaniu narkomanii;
  • wszedł w posiadanie pojazdu wskutek popełnienia przestępstwa, np. w wyniku kradzieży.
  • nie posiadał wymaganych uprawnień do kierowania pojazdem mechanicznym, z wyjątkiem przypadków, gdy chodziło o ratowanie życia ludzkiego lub mienia albo o pościg za osobą podjęty bezpośrednio po popełnieniu przez nią przestępstwa;
  • zbiegł z miejsca zdarzenia.

O ile większość z wymienionych przesłanek wydaje się nie budzi znaczących wątpliwości interpretacyjnych, podkreślić jedynie należy, że umyślne wyrządzenie szkody ma miejsce w sytuacji, w której kierowca celowo powoduje wypadek lub kolizję drogową.

W przypadku kierowania pojazdem przez osobą spożywającą alkohol lub środki odurzające, wskazać wypada, że zgodnie z przepisami ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi stan po użyciu alkoholu zachodzi, gdy zawartość alkoholu w organizmie wynosi lub prowadzi do stężenia we krwi od 0,2‰ do 0,5‰ alkoholu albo obecności w wydychanym powietrzu od 0,1 mg do 0,25 mg alkoholu w 1 dm3. Z kolei stan nietrzeźwości ma miejsce, gdy zawartość alkoholu w organizmie wynosi lub prowadzi do stężenia we krwi powyżej 0,5‰ alkoholu albo obecności w wydychanym powietrzu powyżej 0,25 mg alkoholu w 1 dm3. W przypadku środków odurzających, psychotropowych i im podobnych, przesłanką uprawniającą do dochodzenia roszczenia regresowego jest samo spożycie tego rodzaju środka. W konsekwencji czego pozytywny wynik badania toksykologicznego – bez względu na ilość spożytego narkotyku – może przesądzać o odpowiedzialności względem ubezpieczyciela OC. Co istotne, w świetle aktualnego orzecznictwa Sądu Najwyższego, zakład ubezpieczeń, który wypłacił odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkodę wyrządzoną przez kierującego pojazdem w stanie po użyciu alkoholu, nie może dochodzić od jego spadkobierców roszczenia zwrotnego przewidzianego w art. 43 pkt 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, jeżeli wypłata odszkodowania nastąpiła po śmierci kierującego pojazdem (vide: uchwała Sądu Najwyższego z dnia 16 listopada 2012 r.; sygn. akt III CZP 61/12).

Przez pojęcie wymaganych uprawnień do kierowania pojazdem mechanicznym należy rozumieć uprawnienia w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 5 stycznia  2011 r. o kierujących pojazdami, których posiadanie potwierdza odpowiedni dokument – wydany w kraju w postaci 1) prawa jazdy, 2) pozwolenia wojskowego, 3) międzynarodowego prawa jazdy albo wydany za granicą w postaci: 1) międzynarodowego prawa jazdy, określonego w Konwencji o ruchu drogowym, podpisanej w Genewie dnia 19 września 1949 r. (Dz. U. 1959 poz. 321 i 322), 2) krajowego lub międzynarodowego prawa jazdy, określonego w Konwencji o ruchu drogowym, sporządzonej w Wiedniu dnia 8 listopada 1968 r. (Dz. U. 1988 poz. 40 i 44), 3) krajowego prawa jazdy wydanego w innym państwie członkowskim Unii Europejskiej, Konfederacji Szwajcarskiej lub państwie członkowskim Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) – stronie umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym, 4) krajowego prawa jazdy określonego w umowie międzynarodowej, której stroną jest Rzeczpospolita Polska, 5) zagranicznego dokumentu wojskowego, określonego w umowach międzynarodowych, których stroną jest Rzeczpospolita Polska. Co wymaga podkreślenia, na terytorium Polski nie jest uznawane za ważne prawo jazdy wydane w innym państwie członkowskim Unii Europejskiej, Konfederacji Szwajcarskiej lub państwie członkowskim Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) – stronie umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym, jeżeli na terytorium któregokolwiek z tych państw to prawo jazdy zostało zatrzymane lub czasowo albo na stałe cofnięto posiadane uprawnienie do kierowania pojazdem. Brak uprawnień do kierowania pojazdami nie będzie uzasadniał zwrotu odszkodowania wypłaconego przez ubezpieczyciela OC w sytuacji, gdy sprawca wypadku/kolizji drogowej posłużył się pojazdem w celu ochrony życia lub mienia albo pościgu za sprawcą przestępstwa bezpośrednio po jego popełnieniu.

Ustawodawca wprowadzając możliwość dochodzenia przez ubezpieczyciela zwrotu odszkodowania od posiadacza pojazdu, który zbiegł z miejsca zdarzenia sankcjonuje dość powszechnie spotykane na naszych drogach zjawisko ucieczki przed odpowiedzialnością za skutki kolizji drogowej lub wypadku.

Podsumowując, nawet jeśli posiadamy ubezpieczenie OC, ubezpieczyciel może zażądać zwrotu pieniędzy za wyrządzone szkody. Ustanowienie regresu spełnia nie tylko funkcję kompensacyjną (względem podmiotu, który spłacił cudzy dług), represyjną (sankcja ekonomiczna), ale przede wszystkim prewencyjno – wychowawczą, z założenia zmierzającą do nakłonienia sprawcy szkody do zachowania większej uważności i zapobiegliwości w sytuacjach, które mogą prowadzić do wyrządzenia szkody.

Na czym polega regres ubezpieczeniowy?

W pierwszej kolejności należy wskazać, iż ustawodawca w zakresie regulacji dotyczących umowy ubezpieczeniowej wprowadził możliwość dochodzenia zwrotu wypłaconego świadczenia przez ubezpieczyciela, od osoby odpowiedzialnej za powstanie szkody. Zaznaczyć jednak trzeba, iż zaistnienie tego przypadku uzależnione jest od wystąpienia pewnych okoliczności, o których poniżej.

Jedną z postaci wstąpienia w prawa zaspokojonego wierzyciela jest regres ubezpieczeniowy, o którym mowa w art. 828 kodeksu cywilnego. Zgodnie z nim, „jeżeli nie umówiono się inaczej, z dniem zapłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela roszczenie ubezpieczającego przeciwko osobie trzeciej odpowiedzialnej za szkodę przechodzi z mocy prawa na ubezpieczyciela do wysokości zapłaconego odszkodowania. Jeżeli zakład pokrył tylko część szkody, ubezpieczającemu przysługuje co do pozostałej części pierwszeństwo zaspokojenia przed roszczeniem ubezpieczyciela”.

Ustanawia on odrębny przypadek wstąpienia w prawa zaspokojonego wierzyciela w drodze subrogacji ustawowej, co oznacza, iż roszczenia ubezpieczającego przeciwko osobie trzeciej odpowiedzialnej za szkodę przechodzą na ubezpieczyciela z mocy samego prawa do wysokości dokonanej zapłaty i przez sam fakt zapłaty. W momencie zapłaty odszkodowania przez zakład ubezpieczeń ubezpieczający traci roszczenie do sprawcy w tym właśnie zakresie. Podkreślić także trzeba, iż roszczenie regresowe zakładu ubezpieczeń jest w zasadzie tym samym roszczeniem, które przysługuje poszkodowanemu. W konsekwencji oznacza to, iż obowiązuje zasada wykazania zasadności tego roszczenia, także w kontekście jego wysokości. Przepis ten dotyczy wyłącznie roszczeń ubezpieczającego (ubezpieczonego) wobec sprawcy szkody, nie będzie miał natomiast zastosowania w przypadkach umowy ubezpieczenia OC, co szczegółowo zostanie omówione w kolejnym wpisie na blogu Kancelarii GP Regres przy umowie OC. Przykładem regresu ubezpieczeniowego jest roszczenie ubezpieczyciela o zwrot wypłaconego poszkodowanemu odszkodowania wobec sprawcy kradzieży pojazdu lub roszczenie ubezpieczyciela o zwrot odszkodowania wobec osoby odpowiedzialnej za zalanie mieszkania.

Podkreślenia wymaga, że ustawa wprost wyłącza możliwość regresu przeciwko osobom, z którymi ubezpieczający pozostaje we wspólnym gospodarstwie domowym, chyba że sprawca wyrządził szkodę umyślnie. W tej sytuacji zamiarem ustawodawcy była ochrona interesów ubezpieczającego, który prowadząc wspólne gospodarstwo ze sprawcą mógłby niesłusznie ponieść konsekwencje majątkowe działań najbliższego członka rodziny.

Co wydaje się być istotne, w przeciwieństwie do roszczeń regresowych dochodzonych na gruncie ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, roszczenie nabyte przez ubezpieczyciela na podstawie art. 828 k.c., tj. w wyniku wstąpienia z chwilą zapłaty odszkodowania w prawa poszkodowanego zachowuje swoje dotychczasowe właściwości, tj. takie jakie miało, gdy przysługiwało poszkodowanemu. Dotyczy to także przedawnienia. Tym samym, ubezpieczyciel jest uprawniony do dochodzenia roszczenia w tym samym terminie, co sam poszkodowany, a zapłata odszkodowania w późnym terminie, ogranicza jego możliwość zaspokojenia.

Przyczynienie się poszkodowanego do szkody

Czym jest przyczynienie się poszkodowanego do szkody i jakie konsekwencje niesie za sobą dla wymiaru należnych świadczeń odszkodowawczych? Takie pytanie niejednokrotnie zadają sobie poszkodowani w różnego rodzaju w zdarzeniach losowych, a zwłaszcza wypadkach komunikacyjnych, którym podmiot odpowiedzialny za wyrządzenie szkody (w razie zawarcia umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej – ubezpieczyciel) zaniża w znaczący sposób świadczenia odszkodowawcze.

Zgodnie z brzmieniem art. 362 kodeksu cywilnego (dalej: k.c.), jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.

W orzecznictwie przyjmuje się, że przyczynienie jest kategorią obiektywną, którą należy rozpatrywać tylko w ramach adekwatnego związku przyczynowego. Innymi słowy, przyczynienie się ma miejsce wówczas, gdy występujące w konkretnej sprawie określone okoliczności faktyczne wskazują, że bez udziału poszkodowanego szkoda hipotetycznie nie powstałaby lub nie przybrałaby rozmiarów, które ostatecznie w rzeczywistości osiągnęła. Przy czym, działanie bądź odpowiednio zaniechanie poszkodowanego powinna cechować obiektywna nieprawidłowość.

Przykładem takiego zachowania jest z pewnością przyzwolenie pasażera na kierowanie pojazdem przez nietrzeźwego kierowcę. Zgodnie z jednolitym w tym przedmiocie poglądem orzecznictwa, osoba, która decyduje się na jazdę samochodem z kierowcą będącym w stanie po spożyciu alkoholu, przyczynia się do odniesionej szkody powstałej w wyniku wypadku komunikacyjnego, gdy stan nietrzeźwości kierowcy pozostaje w związku z tym wypadkiem. Spożywanie zaś napoju alkoholowego z takim kierowcą przed jazdą uważać należy za przyczynienie się do powstania szkody w stopniu znacznym (tak m.in.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 listopada 2003 r. III CKN 606/00).

Co wymaga jednak podkreślenia stan po spożyciu alkoholu nie zawsze stanowić będzie przesłankę do przyjęcia przyczynienia poszkodowanego do powstania lub zwiększenia rozmiarów szkody, na co wskazano w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 27 listopada 1974 r. II CR 647/74, zgodnie z którym, okoliczność, że pieszy był w stanie nietrzeźwym w chwili najechania go przez samochód, nie stanowi samo przez się podstawy do przyjęcia, że pieszy ten przyczynił się do zaistnienia wypadku i szkody, a tym samym do zmniejszenia należnego mu odszkodowania. Zastosowanie art. 362 k.c. może wchodzić w grę tylko w razie ustalenia, iż nietrzeźwość miała wpływ na powstanie lub rozmiar szkody. Dla przyjęcia przyczynienia się pieszego do szkody nie wystarcza hipotetyczna niemożność wykluczenia, że gdyby pieszy był trzeźwy, to jego reakcja byłaby odpowiednio szybsza i mogłoby nie dojść do wypadku.

Podobnie rzecz tyczy się kwestii niezapięcia pasów bezpieczeństwa przez poszkodowanego. Oczywiście, takie zachowanie wiąże się ze zwiększeniem ryzyka doznania poważnych obrażeń ciała w razie zaistnienia wypadku komunikacyjnego. Niemniej nie jest to reguła, którą można zastosować do wszystkich zdarzeń drogowych. Ogólnikowe stwierdzenia odnoszące się do konsekwencji podróżowania bez zapiętych pasów bezpieczeństwa nie mogą stanowić podstawy do przyjęcia przyczynienia się poszkodowanego do szkody w konkretnym stanie faktycznym. Do uwzględnienia przy ocenie przyczynienia się do powstania lub zwiększenia szkody konieczne jest ustalenie związku przyczynowego między tym zachowaniem a szkodą.  Zdarza się bowiem, że poszkodowany nawet dochowując tego obowiązku nie uniknie obrażeń ciała – takich samych lub o takiej samej wadze, jak w przypadku niezapięcia pasów bezpieczeństwa.

Ustalenie przyczynienia poszkodowanego do powstania lub zwiększenia szkody stanowi przesłankę do zmniejszenia odszkodowania „stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron”. W orzecznictwie przyjmuje się szereg kryteriów, jakie powinny mieć wpływ na ustalenie stopnia przyczynienia i tym samym ostateczny wymiar należnych świadczeń odszkodowawczych, jak m.in. rozmiar i waga uchybień po stronie poszkodowanego, motywy niewłaściwego działania poszkodowanego, nieuzasadniona bierność poszkodowanego, np. zaniechanie opłacalnej naprawy uszkodzonej rzeczy czy też zaniechanie minimalizacji szkody. W zależności od okoliczności konkretnej sprawy odszkodowanie może być obniżone nawet do kilkudziesięciu procent.

Źródła:

  1. ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny
  2. Gudowski Jacek (red.), Kodeks cywilny. Komentarz. Księga trzecia. Zobowiązania. LexisNexis 2013,
  3. wyrok SN z 27 kwietnia 1963 r., 4CR 315/62, LexisNexis nr 2497668, OSPiKA 1964, nr 10, poz. 194
  4. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 lipca 2015 r. I PK 266/14, LEX nr 1790944
  5. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 29 października 2008 r., IV CSK 228/08, Biul. SN 2009, nr 1,
  6. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 października 1971 r., I CR 465/71, nie publ.,
  7. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 kwietnia 1999 r., I CKN 1012/97, OSP 2001, z. 1, poz. 2,
  8. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 marca 2016 r., V CSK 399/15, LEX nr 2037915

Odstąpienie od umowy – kiedy skuteczne?

W przypadku umów wzajemnych, można spotkać się z sytuacją, kiedy pomimo określonych terminów realizacji danego zamówienia, druga strona umowy nie spełnia świadczenia w terminie.

Dlatego też w dzisiejszym wpisie nakreślone zostaną uprawnienia, jakie przysługują nam w przypadku zwłoki dłużnika.

W pierwszej kolejności, możemy żądać spełnienia świadczenia oraz naprawienia szkody, jaka wynikła ze zwłoki. Ponadto, możemy odstąpić od umowy i domagać się naprawienia szkody, która wynikła z niewykonania umowy.

Ustawowe odstąpienie od umowy przewiduje art. 491 k.c., zgodnie z którym „jeżeli jedna ze stron dopuszcza się zwłoki w wykonaniu zobowiązania z umowy wzajemnej, druga strona może wyznaczyć jej odpowiedni dodatkowy termin do wykonania z zagrożeniem, iż w razie bezskutecznego upływu wyznaczonego terminu będzie uprawniona do odstąpienia od umowy. Może również bądź bez wyznaczenia terminu dodatkowego, bądź też po jego bezskutecznym upływie żądać wykonania zobowiązania i naprawienia szkody wynikłej ze zwłoki”. Zatem od nas zależą dalsze losy konkretnego stosunku zobowiązaniowego.

W sytuacji, gdy zależy nam na spełnieniu świadczenia, możemy nie być zainteresowani odstąpieniem od umowy, zwłaszcza gdy ważniejsze jest samo otrzymanie świadczenia, a nie tylko odszkodowania. Najczęściej jednak nie chcemy mieć jednak kontaktu z niesolidnym dłużnikiem i wówczas możemy odstąpić od umowy. Należy jednak pamiętać, że samo stwierdzenie, czy złożenie oświadczenia, że odstępujemy od umowy, nie będzie wystarczające dla skutecznego wygaśnięcia stosunku zobowiązaniowego. Odstąpienie od umowy wzajemnej musi być poprzedzone wyznaczeniem drugiej stronie odpowiedniego dodatkowego terminu do spełnienia świadczenia z równoczesnym zagrożeniem, że w razie bezskutecznego upływu tego terminu strona będzie uprawniona do odstąpienia. Należy zatem dokonać następujących po sobie dwóch czynności – pierwszą z nich będzie wyznaczenie odpowiedniego terminu do wykonania zobowiązania wraz z zagrożeniem odstąpienia od umowy. Drugą czynnością będzie złożenie oświadczenia o odstąpieniu od umowy (po bezskutecznym upływie odpowiedniego terminu do spełnienia świadczenia). Wynika to z konieczności ochrony także interesów dłużnika, przepis wymaga, aby wierzyciel wyznaczył wcześniej dłużnikowi odpowiedni dodatkowy termin do wykonania zobowiązania z zagrożeniem, iż w razie bezskutecznego upływu wyznaczonego terminu będzie uprawniony do odstąpienia od umowy. Uważa się, że chodzi o termin realny, uwzględniając należne wierzycielowi świadczenie, oraz fakt, że dłużnik opóźnia się już z jego spełnieniem.

Zatem warto pamiętać o tym, że nie tylko fakt zaznaczenia o odstąpieniu od umowy czyni takie odstąpienie skutecznym, ale równocześnie wskazanie terminu na wykonanie zobowiązania.

Umowa najmu okazjonalnego a możliwość jej rozwiązania

Każda ze stron może wypowiedzieć niniejszą umowę z zachowaniem (…) okresu wypowiedzenia, ze skutkiem na koniec miesiąca kalendarzowego. Wypowiedzenie Umowy powinno być dokonane w formie pisemnej, pod rygorem nieważności” – postanowienie w cytowanym brzmieniu zawierały ostatnio analizowane przez Kancelarię GP umowy najmu okazjonalnego. Po weryfikacji okazuje się, iż przedmiotowy zapis umowny jest dosyć powszechny mimo tego, że w istocie (przy braku innych uregulowań dotyczących wypowiedzenia umowy przez najemcę) pozbawia najemcę możliwości rozwiązania umowy przed terminem. Należy bowiem podkreślić, iż w najgorszym przypadku przez 10 lat (maksymalny okres trwania stosunku najmu okazjonalnego) jako najemca nie będziemy mogli skutecznie wypowiedzieć zawartej umowy.

W tym miejscu wyjaśnić należy, iż umowa najmu zawarta na czas określony może przewidywać możliwość jej wypowiedzenia przed upływem terminu, na który została zawarta, jeśli jednocześnie określa wypadki, kiedy takie wypowiedzenie może być złożone. Choć teoretycznie, jak wynikało z poddanych analizie umów „każda ze stron może wypowiedzieć umowę z zachowaniem określonego w niej okresu wypowiedzenia, ze skutkiem na koniec miesiąca kalendarzowego, biorąc pod uwagę obowiązujące przepisy prawa, w szczególności konieczność określenia przesłanek których ziszczenie uprawnia najemcę do wypowiedzenia umowy najmu okazjonalnego, tak sformułowane postanowienie umowne jest nieważne. W konsekwencji przy braku innych postanowień dotyczących wypowiedzenia, najemca nie będzie miał możliwości rozwiązania umowy przed datą końcową trwania stosunku najmu, jeśli nie wyrazi na to zgody wynajmujący. Z reguły wcześniejsze rozwiązanie umowy nie jest korzystne dla wynajmującego, więc warto mieć świadomość w zakresie swoich uprawnień, w szczególności posiadać wiedzę, kiedy skutecznie można zakończyć stosunek najmu zawartego na czas oznaczony. W opisanych okolicznościach niezbędnym jest określenie sytuacji, w których najemca może wypowiedzieć umowę.

W ślad za wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 17 czerwca 2011 r.; sygn.. akt II CSK 587/10 należy wskazać, iż „w judykaturze konsekwentnie przyjmowane jest stanowisko, że nie ma przeszkód, ażeby strony przewidziały w umowie najmu zawartej na czas oznaczony możliwość jej wypowiedzenia w razie wystąpienia określonej w tej umowie przesłanki (por. wyrok SN z dnia 22 stycznia 1998 r., III CKN 365/97, OSNC 1998, nr 9, poz. 144). Wejście w życie z dniem 10 lipca 2001 r. przepisu art. 673 par 3 k.c., jednoznacznie pozytywnie przesądzającego już tę kwestię, dowodzi, że także idąca w tym samym kierunku wcześniejsza interpretacja ówczesnego stanu prawnego dokonywana przez judykaturę była racjonalna (wyrok SN z dnia 25 listopada 2003 r., II CKN 293/02, niepubl.). Innymi słowy, postanowienie umowy najmu, zawartej na czas określony, przewidujące możliwość wypowiedzenia tej umowy z „ważnych przyczyn” mieści się w hipotezie art. 673 par 3 k.c., ponieważ istotą tego unormowania jest dopuszczenie możliwości takiego kontraktowego ukształtowania podstaw wypowiedzenia, które można pogodzić z właściwością (naturą) najmu zawartego na czas oznaczony (uchwała SN z dnia 21 listopada 2006 r., III CZP 92/06, OSNC 2007, nr 7-8, poz. 102). Co więcej, w judykaturze wyrażono nawet dalej idący pogląd, że umowę najmu zawartą na czas oznaczony można wypowiedzieć wyłącznie w wypadkach określonych w tej umowie na podstawie art. 673 par. 3 k.c. (wyrok SN z dnia 19 czerwca 2009 r., V CSK 487/08, niepubl.).

Choć orzecznictwo dopuszcza możliwość wskazania jako takiej przyczyny „ważnych przyczyn” należy pamiętać, iż jest to pojęcie niedookreślone i może rodzić wątpliwości interpretacyjne. Niemniej poprawia sytuację najemcy i jest na tyle szerokie, że ważną przyczyną będzie utrata pracy, utrata płynności finansowej, czy choroba, etc. Generalnie, jako przyczynę można wskazać każdy wypadek, który w sytuacji najemcy będzie determinował wcześniejsze rozwiązanie umowy, w tym także rażące naruszenie postanowień umowy przez wynajmującego.
W przypadku wyszczególnienia części przesłanek uprawniających najemcę do rozwiązania umowy, warto dodać „lub z innych ważnych przyczyn”.

Monitoring a RODO

Pozostając w tematyce „szkolnej”, w dzisiejszym wpisie poruszone zostanie podnoszone w ostatnim czasie z niesłabnącym zainteresowaniem, zagadnienie dotyczące legalności monitoringu na terenie placówek świadczących usługi kształcenia.

W pierwszej kolejności należy wskazać, iż z dniem 25 maja 2018 r. weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (dalej „RODO”), co przełożyło się na nowelizację ustawy z dnia 14 grudnia 2016 Prawo oświatowe (Dz. U. 2017, poz. 59 z późn. zm.) (dalej „PrO”).

Jak wynika z art. 108 a PrO szkoła może stosować monitoring wizyjny, jeżeli jest to niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa uczniów i pracowników lub ochrony mienia.

Wprowadzenie takiego monitoringu wymaga przeprowadzenia konsultacji z radą pedagogiczną, radą rodziców i samorządem uczniowskim. Jeśli monitoring został wprowadzony do szkoły przed wejściem przepisów, zalecana jest konsultacja co do celowości dalszego jego stosowania.

Przepisy ustawy PrO co do zasady nie zezwalają na monitoring:

  • pomieszczeń, w których odbywają się zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze;
  • pomieszczeń, w których uczniom jest udzielana pomoc psychologiczno-pedagogiczna;
  • pomieszczeń przeznaczonych do odpoczynku i rekreacji pracowników;
  • pomieszczeń sanitarnohigienicznych;
  • gabinetu profilaktyki zdrowotnej, szatni i przebieralni.

Wyjątkiem od tej reguły jest sytuacja, w której monitoring wyżej wymienionych pomieszczeń byłby niezbędny ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa uczniów lub ochrony mienia i jednocześnie nie naruszałby godności oraz innych dóbr osobistych uczniów, pracowników i osób trzecich. W przypadku monitoringu takich pomieszczeń PrO wymaga zastosowania technik uniemożliwiających rozpoznanie przebywających w tych pomieszczeniach osób, jakkolwiek powyższe nie kłóciłoby się z realizacji celu, jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa osób i mienia.

Nagrania obrazu uzyskane w wyniku przyjętego w szkole monitoringu mogą być przetwarzane wyłącznie w celu zapewnienia bezpieczeństwa osób i mienia oraz mogą być przechowywane przez okres nie dłuższy niż trzy miesiące od dnia nagrania. Po upływie tego czasu, nagrania powinny ulec zniszczeniu, chyba że zaistnieją inne przewidziane prawem okoliczności, jak np. zabezpieczenie dowodu na potrzeby postępowania karnego/cywilnego.

Warto zaznaczyć, iż przepisy PrO nakładają na Dyrektora obowiązek:

  • poinformowania uczniów i pracowników szkoły o wprowadzeniu monitoringu nie później niż 14 dni przed uruchomieniem monitoringu;
  • przekazania informacji o stosowaniu monitoringu w formie pisemnej pracownikom już na etapie poprzedzającym dopuszczenie do wykonywania obowiązków służbowych;
  • oznaczenia w sposób czytelny i widoczny wszystkich pomieszczeń i terenu monitorowanego za pomocą odpowiednich znaków lub ogłoszeń dźwiękowych (nie później niż dzień przed jego uruchomieniem);
  • wprowadzenia odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych mających na celu ochronę przechowywanych nagrań obrazu oraz uzyskanych w wyniku stosowania monitoringu danych osobowych uczniów, pracowników i innych osób

Biorąc pod uwagę powyższe każdorazowo należy zweryfikować opisane przesłanki w kontekście wprowadzanych środków służących zapewnieniu bezpieczeństwa osób i mienia.

 

Umowa o kształcenie ucznia w szkole niepublicznej a podmiot legitymowany do jej zawarcia

Choć rok szkolny właśnie się zakończył, część z rodziców, już teraz rozeznaje się i zastanawia nad wyborem odpowiedniej dla ich dzieci szkoły/ przedszkola. Wybór ten z kolei wiąże się z podpisaniem umów o kształcenie. Wówczas niejednokrotnie pojawia się problem dotyczący podmiotu legitymowanego w imieniu dziecka do podpisania umowy o kształcenie ucznia, w szczególności rodzi się pytanie, czy taka umowa powinna być podpisana przez obojga rodziców, czy też wystarczającym jest podpis jednego z nich.

Wskazać należy, że zgodnie z art. 97 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom, każde z nich jest obowiązane i uprawnione do jej wykonywania, z tym zastrzeżeniem, że o istotnych sprawach dziecka rodzice rozstrzygają wspólnie. W braku porozumienia rodziców w zakresie istotnych spraw dziecka rozstrzyga między nimi sąd opiekuńczy.

Przyjmuje się, że wybór szkoły należy do istotnych spraw dziecka i w związku z tym wymaga zgody obojga rodziców – jeśli tylko posiadają oni w tym zakresie władzę rodzicielską. Dlatego sytuacją pożądaną, jest uzyskanie podpisów obojga rodziców wraz z oświadczeniami, że działają wspólnie i w porozumieniu, szczególnie w kontekście placówki niepublicznej, której wybór wiąże się z koniecznością uiszczania opłat z tytułu czesnego, co jak wiadomo w konsekwencji nie pozostaje bez wpływu na sytuację finansową rodziców. Wprawdzie zgoda jednego z rodziców może być wyrażona w dowolnej formie, niemniej wskazanym jest ażeby przybrała ona postać pisemnego oświadczenia.

Podsumowując, co do zasady podpisanie umowy przez oboje rodziców w pełniejszy sposób zabezpiecza interesy szkoły, zarówno w aspekcie majątkowym (gdy np. rodzice rozwiedli się i w związku z tym mają odrębne majątki), jak również w sytuacjach konfliktowych pomiędzy rodzicami (przykładowo gdy – w trakcie trwania roku szkolnego rodzice mają odmienną ocenę odnośnie usług świadczonych przez daną szkołę). Z kolei w przypadku rodziców daje szanse zapoznania się z kadrą zarządzającą daną placówką edukacyjną, co pozostaje nie bez znaczenia na późniejszy kontakt w trakcie roku szkolnego.